Joanna Kos-Krauze

Reżyserka, scenarzystka i producentka. Przewodnicząca Gildii Reżyserów Polskich.

Joanna Kos-Krauze jest jedną z najważniejszych reżyserek współczesnego polskiego kina. Otrzymała ponad dwieście nagród na polskich i międzynarodowych festiwalach za filmy, których była współautorem: „Mój Nikifor”, „Plac Zbawiciela”, „Papusza”, „Ptaki śpiewają w Kigali”.

Studiowała polonistykę i hebraistykę, ale już w tamtym czasie pociągało ją kino. W 1997 roku była drugą reżyserką „Młodych wilków ½” Jarosława Żamojdy i asystentką przy reżyserowanym przez niego spektaklu teatru telewizji „Farrago” według Lidii Amejko.

Przełomem w jej twórczej biografii było spotkanie z Krzysztofem Krauzem, jednym z najważniejszych twórców współczesnego autorskiego kina w Polsce. W 1996 roku współpracowała z nim przy „Grach ulicznych”, thrillerze opowiadającym o wpływie PRL-owskich służb na polską rzeczywistość lat 90-tych.

Joanna Kos-Krauze jest pomysłodawczynią „Mojego Nikifora”. Opowieść o malarzu prymitywiście, który przed półwieczem tworzył w Krynicy, okazała się największym festiwalowym hitem polskiego kina od początku lat 90-tych. Obraz otrzymał między innymi najważniejsze nagrody na prestiżowym Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlowych Warach, w tym dla najlepszego filmu i reżyserów.

Kolejne filmy – „Plac Zbawiciela”, „Papusza” i „Ptaki śpiewają w Kigali” były dobrze przyjmowane zarówno przez krytyków, festiwale filmowe, jak i międzynarodową publiczność.

Kino Krauzów jest ciągłym poszukiwaniem: tematów, formy, wyzwań. „Mój Nikifor” i „Papusza” są filmową podróżą w świat krystalicznie czystego, naiwnego artysty, a zarazem w świat, w którym sztuka potrafi być tak prosta i naturalna jak oddech. „Plac Zbawiciela” głęboko i bezlitośnie opowiada o złożonych relacjach międzyludzkich. Ostatnie wspólnie zrealizowane dzieło – „Ptaki śpiewają w Kigali” – to filmowa historia o procesie wychodzenia z traumy, tragicznej konieczności wybrania życia po przejściu przez piekło ludobójstwa.

Joanna Kos-Krauze, jak sama mówi, woli zrobić coś krzywego, ale będącego owocem prób, niż do perfekcji ćwiczyć to samo.

fot. Maciej Zienkiewicz