OPUBLIKOWANO: 2017-05-13 przez 35. FST
w kategorii: News

Nasze diabły

Czy wszyscy i zawsze jesteśmy tolerancyjni? O spektaklu „Diabeł, który…” w reżyserii Mariusza Grzegorzka.

Niby jesteśmy nowocześni, a wraz z postępem cywilizacyjnym, rozwojem mediów i coraz większą otwartością wydawać by się mogło, że już mało kto w szczególny sposób reaguje na osoby homoseksualne, nie radzi sobie z cudzą niepełnosprawnością, z zadziwieniem spogląda na modelki plus size czy kolorowych aktorów w reklamach. Niby jesteśmy nowocześni i niby tolerancyjni… No, a może dopiero odrabiamy lekcję tolerancji?

Mariusz Grzegorzek (reżyseria, adaptacja i scenografia) zaprasza do przypatrzenia się purytańskiemu środowisku powojennej Wielkiej Brytanii, oprowadzając po najmroczniejszych zaułkach domu państwa Prosserów. Wątłe płomyki świec, jakby same rozświetlają scenę: to bardzo mało, by wydobyć na światło dzienne sekrety rodziny. Jest groza i jest niepokój. I są aktorzy chodzący w niemałej ciemności jakby po omacku, szukając dróg wyjścia z problemów. Czasem przerwą te błądzenia dzięki projekcjom wideo – opowiedzą w nich o pracy nad spektaklem, o nadziejach i niepokojach – tylko czy tu ich kroki będą pewniejsze?

Na największą pochwałę zasługuje Maciej Musiałowski. Znalazł intrygujący sposób, by odegrać rolę głównego bohatera, Huwa, odmieńca nieprzystosowanego do świata. W pomyśle na postać jest konsekwentny, a ciężar fizyczny i psychiczny mierzenia się z bohaterem, daje na scenie efekt dużej prawdziwości. Ryzykował, tworząc rolę tak bardzo zaangażowaną. Ryzykował, ale wygrał. Może również dlatego, że nie jest na scenie sam dla siebie. Korzysta z szans, które dają mu partnerzy i z fabuły, która przecież pozostawia tak wiele niedopowiedzeń.

Każde z zachowań Huwa natrafia na przeszkody. Podkochuje się w Dilys (Marianna Zydek), przez co zostaje oskarżony o erotomanię. Czego innego od jego uczuć oczekiwałby Ojciec (Wojciech Lato), posyłający w końcu po Pastora (Cezary Kołacz): czas wypędzić z chłopca diabła. Jednak im dłużej trwają egzorcyzmy, tym bardziej zastanawiamy się, komu naprawdę są one potrzebne. Bo przecież Huw jest może tylko niepoprawnym romantykiem, który urodził się w złym miejscu i złym czasie? Niektórzy są gotowi naprawdę mu pomóc – Pani Prosser (Aleksandra Przesław) kocha swojego syna, próbuje podjąć walkę o jego godność, jednak w patriarchalnym systemie nie ma prawa głosu. Drugim przyjacielem chłopaka jest student wynajmujący pokój u Prosserów – Burn (Tomasz Marczyński). Jako jedyny próbuje naprawdę poznać emocje nastolatka i zrozumieć jego zachowanie.

„Prosiłem o miłość, a zmusiliście mnie do nienawiści” puentuje Huw. W finale to nastolatek zdaje się być najskuteczniejszym egzorcystą otwierając domownikom oczy na błędy i chore sytuacje, w których tkwią. Brutalnie uczy tolerancji i udowadnia, że inny nie oznacza gorszy. Spektakl wzrusza i skłania do refleksji nad diabłami, co siedzą w każdym z nas.

Najlepsza rola: Maciej Musiałowski

Katarzyna Mańko