OPUBLIKOWANO: 2018-05-17 przez 35. FST
w kategorii: News

Prekonstrukcja?!

Rewizor. Będzie wojna!, Artur Pałyga, reż. Anna Augustynowicz, AT Warszawa

Artur Pałyga i Anna Augustynowicz – połączenie wydawałoby się dosyć niecodzienne a jednak możliwe. Reżyserka, adaptując dramat Pałygi, stworzyła na scenie przestrzeń dla eksperymentu społecznego. Przypomina ona gabinet lekarski albo miejsce testów medycznych. Scenografia, w której poruszają się bohaterowie, złożona jest z białych taśm, które wydzielają pole gry. Na scenie pojawia się także kilka rekwizytów, jednak całość jest ascetyczna. Mimo braku wielu bodźców widz zostaje wciągnięty w oniryczną opowieść na granicy przerażających snów i jeszcze gorszej jawy.

Na scenie dyrygent jest tylko jeden – Chlestakow (Marcin Bubółka). Nie jest to już gogolowski urzędnik uciekający w popłochu a pewny siebie dygnitarz, który jest w stanie zmanipulować każdego. Jego płomienne przemówienia chwytają za serce mieszkańców miasteczka, tłum idzie za nim zaślepiony do tego stopnia, że nie dziwią się, gdy rewizor ujawnia swoją fascynację ideologią Hitlera. Sytuacja staje się tak absurdalna, że zaczynają nawet mówić o „urokach” obozów zagłady i litera-tury obozowej. Ze sceny na scenę sprawdza jak daleko może się posunąć. Nieciekawe dotąd miasteczko zaczyna wrzeć. Nie do końca jednak wiadomo, czy kierują się strachem, czy może ulegli sile przywódczej Chlestakowa. Horodniczy (Maciej Babicz) potrafi już tylko śnić o władzy zamiast działać, woli bezpiecznie zostać przy starych układach. On i je-go rodzina – Anna (Zofia Domalik) i Maria (Eliza Rycembel) zostają skonfrontowani z własną ułudą. Zderzenie to pokazuje, że dla zaspokojenia własnych korzyści i ochrony interesów bohaterowie są w stanie poświęcić nawet rodzinę. W zamian za lepsze życie mogą wydać największe tajemnice bliskich.

            Rewizor. Będzie wojna! okazał się przestrzenią eksperymentalną, nie tylko na poziomie interpretacji, ale też aktorstwa. Aktorzy grają w sposób marionetkowy, praktycznie bez uciekania się do wielkiego przeżywania, uczuć i psychologii. Tacy właśnie zdają się być bohaterowie z dramatu Pałygi – podatni na manipulację, schematyczni, niepotrafiący myśleć samodzielnie. Tekst jest wypowiadany w formie monologów, co nie do końca było komfortowe w odbiorze. W pa-mięci najbardziej zostają dwie sekwencje – moment rodzinnej demaskacji oraz świetnie zagrana scena przemówienia rewizora.

Niektóre fragmenty spektaklu powodują dreszcze u widzów – na-wiązania do naszej obecnej rzeczywistości są wyjątkowo czytelne. Czyżby prekontrukcja? Oby nie!

Katarzyna Mańko

Najlepsza rola spektaklu: Marcin Bubółka