OPUBLIKOWANO: 2018-05-17 przez 35. FST
w kategorii: News

Ryba po wrocławsku

Bahamut, Wojciech Kościelniak, na motywach powieści Jane Austen „Duma i uprzedzenie”, reż. Wojciech Kościelniak, AST Kraków Filia we Wrocławiu

Spektakl na motywach powieści Duma i uprzedzenie, którego tytuł jest nazwą mitologicznej ryby noszącej na plecach Ziemię, przenosi nas do świata, w którym mężczyźni zakochują się w androidkach. Bahamut ukazuje, że w dalekiej przyszłości, której my nie dożyjemy, nie ma drzew, a żuk jest czymś niespotykanym. Mimo to ludźmi nadal kierują te same uczucia.

Łatwo można by nabrać dystansu do rzeczywistości, w którą zabierają nas twórcy spektaklu, bo jest nam ona nieznana. Ale widzimy świat spójny, z animacjami wyświetlanymi na rusztowaniach pełnych kartonów i opakowań. Bahamut zapewnia Ziemi harmonię, co zgrabnie opisuje Darcy (Bartłomiej Jabłoński). Jednak tworzone masowo biomaszyny, będące realną konkurencją dla kobiet, sprawiają, że ta harmonia zaczyna się kruszyć. Widz nie zostaje obarczony jakimś problemem czy dylematem; zmuszony zostaje jednak do stawiania sobie pytań: Czy warto obawiać się zmian, jakie niesie technologia? Czy moja osobista harmonia nie jest zachwiana?  I wreszcie, może najważniejsze: Czy ludzie nigdy nie wyzbędą się dzikich instynktów? A to zezwierzęcenie przybiera w spektaklu formę dosłowną, którą niekiedy w groteskowy sposób prezentował Bingley (Igor Tajchman), ale i brutalną, którą aktem gwałtu pokazał Collins (Michał Krzywdziński). Opozycją dla techno-logii była w tym świecie religia, nie-mniej związana nie tyle z wiarą w Boga, ile z wiarą w nieprawdziwość i ułomność oprogramowania.

Choć spektakl nie zawsze grany był z równą koncentracją, to słabsze chwile nie wpływały na odbiór całości sztuki. Aktorzy mieli wybór: grać humanoidalne roboty tak, by pokazać ich sztuczność, lub też, by uczynić z nich istoty zadziwiająco ludzkie. Jakby chodziło o naturalne granie sztucznej naturalności… Miałem pewien niedosyt związany z wątkiem niechęci ludzi do stworzonych przez siebie biomaszyn, konfliktem z potencjałem który – jak miałem nadzieję – znajdzie swój pełniejszy wyraz w Lady Catherine (Karolina Rzepa).

            Bahamut ukazując rzeczywistość przyszłości, każe cieszyć się teraźniejszością: niech ta mityczna ryba płynie w wodach nad ciemnościami, ale nadal utrzymuje harmonię świata, niech drzewa rosną, a mężczyźni zabiegają o względy prawdziwych kobiet…  Niestety przyszłości nie znamy, ale wiemy na pewno, że pewne instynkty będą w nas tkwiły do końca gatunku ludzkiego.

Jakub Rychter

Najlepsza rola spektaklu: Michał Krzywdziński