OPUBLIKOWANO: 2017-05-14 przez 35. FST
w kategorii: News

Spek-talk

O przedstawieniu ICOIDI w reżyserii Mai Kleczewskiej w wykonaniu studentów Akademii Teatralnej w Warszawie rozmawiają: Angelika Kopka i Mateusz Bugalski

Mateusz: Od początku właściwie nie było wiadomo kiedy zaczął się ten spektakl. Później nie było wiadomym, kto tu udaje idiotę, a następnie dlaczego to robi. Nastało wielkie zamieszanie na scenie. Zew młodości i poczucia własnej indywidualności bił od bohaterów spektaklu.

Angelika: Widz od razu został wciągnięty w świat społeczności odrzucającej konformizm i normy społeczne. Społeczność ta w reakcji na ból i cierpnie, które ich dotknęło, postanowiła odgrodzić się wielką fasadą od świata konsumpcjonizmu, kłamstwa i konwenansów.

Mateusz: Ta fasada, o której mówisz, występuje nie tylko między tą grupą i światem zewnętrznym, ale niestety także między aktorami i widownią. Chaos na scenie, który musiał powstać, aby oddać szaleństwo owej grupy, stawał się jednak męczący dla widza. Aktorzy rozrzuceni po scenie w scenografii, przedstawiającej studenckie mieszkanie. Dodatkowo elementy multimedialne. Nie wiadomo było na czym się skupić, co podglądać, a co pominąć.

Angelika: Czasem akcja skupiała się na konkretnych postaciach, natomiast rzeczywiście więcej było w tym przedstawieniu nachodzących na siebie słów i krzyków. Mimo to zaczynamy lubić tą sympatyczną gromadę. Za każdym z nich ciągnie się jakaś trauma i tylko sami dla siebie są lekarstwem i ratunkiem.

Mateusz: Ich odseparowanie się od świata jest tylko tymczasową ucieczką od normalności. Udawanie idioty może być tylko chwilowym remedium. Nie sposób wyzbyć się uczuć i przywiązania do drugiej osoby. Widać to idealnie na przykładzie relacji Bess (Dominika Kachlik) i Jana (Piotr Kruszewski). Jan każe Bess kochać się z innym mężczyzną, lecz gdy ta chce to zrobić, w spazmatycznych krzykach udowadnia swoją normalność przez to, że nie jest w stanie tego znieść.

Angelika: Niemożność bycia idiotą i kimś nienormalnym ze względu na tak prozaiczną rzecz, jak przywiązanie, widać także na przykładzie Josephine (Erika Karkuszewska) i Jeppe’a (Jakub Hojda). Wybucha między nimi silne uczucie. Historia Josephine porusza mnie jednak najbardziej. To dziecko żyjące w dysfunkcyjnej rodzinie, uciekające od rodziców jest idealną ilustracją podeptanej delikatności i niewinności.

Mateusz: Czy da się być idiotą w tak zazdrosnym o idiotyzm świecie?

Angelika: Można się starać, lecz z każdej, choćby najbardziej rozwiązłej „delegacji”, następuje powrót potulnych mężów.