OPUBLIKOWANO: 2017-05-11 przez 35. FST
w kategorii: News

Walczyć o życie, czy walczyć życie?

Małgorzata Bogajewska podnosi w „Beczce prochu” kurtynę, za którą jest zło, przemoc, agresja, bezsilność, samotność, tęsknota.

Potraktowanie dzieła Dukovskiego z pewną dozą uniwersalności pozwala na umiejscowienie akcji właściwie gdziekolwiek i choć słyszymy bałkańskie rytmy, imiona brzmią nam obco, a odniesienia do kultury bałkańskiej pojawiają się co rusz, to same problemy targające postaciami są nam bardzo bliskie.

Konwencja sceny jako ringu, a dalej metafora życia jako przestrzeni ciągłej walki wybrzmiewają w spektaklu bardzo wyraziście. Nawiązania do walk bokserskich są liczne: od scenografii i kostiumów Joanny Jaśko Sroki, przez choreografię (trening dzielący każdą ze scen/rund, postać kobiety przypominającej i poruszającej się jak ring girl – Diana Krupa), aż po światła, gongi i obserwujących się wzajemnie aktorów spoza ringu. Scena po scenie widzimy jak zło pociąga za sobą kolejne zło, jak agresja pobudza do życia kolejną agresję, jak samotność i bezsilność przeradza się w przemoc. Nie brakuje opowieści, których wolelibyśmy nie poznawać, takich, które wyrzucają widza z jego strefy komfortu i dobrego smaku. Ale właśnie te historie zasługują na najwyższą uwagę, bo przecież tak celnie dotykają ohydy, jaka jest wpisana w przemoc. Przemoc i gniew, które wyznaczają rytm życia tego świata – nawet, jeśli pojawi się w nim od czasu do czasu komizm czy groteska.

Wszystko to dociera do widza za sprawą wyrazistych i pewnych siebie ról. Aktorzy zaskakują dojrzałością gry i ogromnym wyczuciem budowania napięcia. Na szczególną uwagę zasługują Piotr Choma i Tomasz Marczyński – ich postacie poruszają, zapadają w pamięć, są różnorodne.

Całości towarzyszyła muzyka na żywo (Greta Szymańska, Michał Braszak, Jacek Kopiec, Robert Kujawa, Kamil Biadala, Gabriel Balukiewicz), która była jakby osobną rolą i bez której klimat byłby mniej bałkański, a sceny – mniej zdynamizowane.

Odpowiedź na pytanie jak powstaje zło, pozostaje w zawieszeniu, jakby w nadmiarze możliwych odpowiedzi. Często powody agresji wydają się banalne, ale zło zakorzenia się wcześnie i rozwija długo, karmione upokorzeniem, wykluczeniem, ułudą, pragnieniem władzy i wieloma innymi pożywkami, z których każda może prowadzić do eskalacji gniewu. Dostajemy obraz życia, w którym walczymy nie o coś, ale walczymy o samo życie – taka jego istota.

 

Najlepsza rola spektaklu: Piotr Choma i Tomasz Marczyński

Barbara Południak