OPUBLIKOWANO: 2018-05-17 przez 35. FST
w kategorii: News

Zobaczymy, co przyniesie czas…

Rozmowa z Adrianem Brząkałą, studentem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi, przedstawicielem dyplomowego czwartego roku aktorstwa podczas briefingu prasowego poświęconego 36. Festiwalowi Szkół Teatralnych.

Maria Maślanka: Jakie są Twoje odczucia przed tegorocznym Festiwalem? Co na niego przygotowałeś?

Adrian Brząkała: W tym roku jest to między innymi mój Festiwal, ponieważ jestem jednym z dyplomantów. Czekam na niego, jestem cieka-wy, jaki będzie. Zrobiliśmy spektakl Przebudzenie wiosny, jestem jednym z aktorów. Oprócz tego pracowaliśmy też nad filmem w reżyserii Jagody Szelc.

MM: Czyli podczas tegorocznego Festiwalu można Cię zobaczyć także w Monumencie?

Tak. W Monumencie bierze udział cały nasz rok.

Aleksandra Biegańska: Trudno było pogodzić pracę nad spektaklem i filmem?

Troszeczkę trudno. Byłem wtedy jeszcze w trakcie pracy w warszawskim Teatrze Polonia nad spektaklem o Przemyku, studencie zamordowanym przez milicję. Byłem jedną nogą w Warszawie, drugą nogą tutaj, graliśmy już spektakl dyplomowy, przygotowywaliśmy Monument – tak to się wszystko złożyło. Teraz przed nami tydzień festiwalowy.

MM: Jak się na niego zapatrujesz? Domyślam się, że teraz jest bardzo intensywny czas dla Ciebie.

Na pewno. Ten Festiwal jest dla nas momentem przejściowym. Tak na-prawdę każdy wiąże z nim jakieś nadzieje. Cztery lata się na niego czeka, a co będzie później, nigdy nie wiadomo. Jesteśmy ciekawi, kto tutaj przyjedzie, czy zostaniemy przez kogoś zauważeni. Festiwal może być szansą na nowe znajomości. Po ukończeniu studiów aktorskich jest wielu chętnych do tego, aby grać i być czynnym aktorem. To ryzyko, że tej pracy może tyle nie być dla wszystkich.

MM: Ale raczej starasz się realistycznie patrzeć na przyszłość?

Wydaje mi się, że tak.

AB: Mógłbyś krótko opowiedzieć o swoich dotychczasowych doświadczeniach aktorskich?

Oprócz Przebudzenia wiosny, Monumentu, gram w dwóch spektaklach w Teatrze Polonia w Warszawie – Żeby nie było śladów, o którym wspomniałem oraz w Mgnieniu. W Teatrze Żeromskiego w Kielcach grałem w spektaklu Harper w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, który jest wykładowcą w naszej szkole. Staram się także dostawać różne role, epizody w serialach czy filmach. Czasem jest kolorowo, czasem nie jest. To nie jest łatwa droga. Nie jest tak, że dostałeś się do szkoły i od razu jesteś nie wiadomo kim.

MM: Rozumiem, że nie możesz tego przewidzieć, ale masz jakieś mgliste plany na przyszłość? Jakbyś mógł to zaplanować, to gdzie byś się widział za te kilka lat?

Trudno powiedzieć. Wiadomo, że teatr wymaga poświęcenia, dyspozycyjności, pochłania dużo czasu, a film czy serial – tak samo. Trzeba dokonywać rozsądnych wyborów i przy tym przyda się też trochę szczęścia, żeby dobrze trafić, bo można pójść gdzieś na parę lat pracować, a nie być z tego zadowolonym. Myślę, że po prostu trzeba robić to, co sprawia, że jest się szczęśliwym.

AB: Właśnie. Grasz w teatrze, zagrałeś w filmie i masz już porównanie. Wolałbyś być aktorem teatralnym czy filmowym?

Lubię i to, i to. Aczkolwiek wiem, że scena bardziej mnie kocha i ja też ko-cham bardziej scenę. Ona jest żywa, lubię kontakt z publicznością. A praca na planie jest naprawdę żmudna i też trudna. Oprócz tego więcej dzieje się poza aktorem niż w momencie samego odgrywania roli. Zobaczymy, co przyniesie czas…

MM: Trzeba cały czas iść dalej, próbować się w różnych projektach. Życzymy Ci jak najlepiej. Dziękujemy serdecznie za rozmowę i do zobaczenia. I powodzenia!

Dzięki bardzo. Zapraszam na spektakle, obejrzyjcie Monument. Bawcie się dobrze podczas Festiwalu! Do zobaczenia!

 

Rozmawiały: Aleksandra Biegańska, Maria Maślanka