PWST Wrocław / Spektakle / Spektakle 30

POPER – wybrane sceny. PAVOR NOCTURNUS

autor: Hanoch Levin

przekład: Agnieszka Olek
reżyseria: Agnieszka Korytkowska
asystent reżysera: Mateusz Witczuk
scenografia: Jacek Malinowski
kostiumy: Agnieszka Stanasiuk
ruch sceniczny: Maciej Zakliczyński
kompozytor: Paweł Betley

Występują:
Sara Celler-Jezierska, Aleksandra Hamkało, Karolina Krawiec, Piotr Mokrzycki, Czesław Skwarek, Mateusz Witczuk

Śpi się dla siebie, sny ma się dla drugiego.
PAVOR NOCTURNUS, to wywiedziona z Levinowskiego POPERA opowieść o dojrzewaniu w nas demonicznej natury ciała i płci. Naszą opowieścią rządzi poetyka snu. Śnimy czasem, że śnimy lub raczej śnimy wiedząc, że śnimy. Na pograniczu snu zdarzenia jawią się jako fantomy, śniący wpatruje się w nie z przyjemnością. Jak Kac, przyjaciel Popera, gej: w śnie demaskuje obłudę form, by ukazać biologię jako ostateczną prawdę o człowieku. Celem rozgrywki jest zabić lub rozwinąć w sobie Popera – zabić w sobie lub spełnić niebezpieczną seksualną skłonność.
PAVOR NOCTURNUS to dramat subiektywny, wielokształtny i wielopoziomowy. Postacie i zdarzenia na scenie są uosobieniem wewnętrznych głosów osobowości Kaca: Szwarc jest silniejszym sobowtórem Kaca, Kulpa karykaturalną kobietą- wrogiem mężczyzny, Szwarciska – źródłem jego destrukcji.
Podążamy za jego wyobraźnią, ale Kac zmienia punkt widzenia: raz jest bliżej jawy, przytomności, rozsądku, raz głębiej we śnie, we władaniu mocy, których nie rozumie. Proces toczy się na różnych poziomach świadomości.
Dlatego działania i postacie przyjmują wciąż kształty nowe, niespodziewane, także dla Kaca. Z ciemności wyłaniają się pokraczne figury. Kac dialoguje… z kim? Z postaciami, które sam stwarza, które we śnie czyni innymi niż w życiu na jawie. Prowadzi grę i jak w śnie wyjawiając ukrywa, ukrywając wyjawia: kantowskie Ding an sich! gombrowiczowskie: Dać w gębę! Kac gra rolę inspiratora, pokazywacza, egzegety.
Obnaża skłonności Popera, istnienia których ten nie podejrzewał i prowadzi go do zaznania uczuć, których się w sobie nie domyślał. Przy okazji obnaża oficjalną formę małżeństwa Szwarców. Daje w gębę tej gombrowiczowskiej formie gotowej, wykończonej i  etykietalnej. Levin dopuszcza nas za kulisy oficjalnej strony naszego ja i zaczyna nas samych namawiać: zedrzyjcie skórę z twarzy, zobaczcie żywe mięso, wątpcie i wytrwale szukajcie swojej prawdziwej natury!